Strefa Wisły

Jeszcze nie tym razem... Górnik 2:0 Wisła

Wiślacy do ostatniej kolejki walczyli o miejsce premiowane grą w eliminacjach do Ligi Europy. Wynik w Białymstoku (Jagiellonia 2-1 Wisła Płock) sprawiał, że losy czwartej lokaty rozstrzygały się w bezpośrednim starciu na Roosevelta, gdzie Biała Gwiazda mierzyła się z mającym na nią w tym sezonie patent Górnikiem Zabrze. Niestety, mimo ogromnego zaangażowania i momentami bardzo dobrej gry, Wiślacy nie byli w stanie wykorzystać swoich sytuacji i ulegli gospodarzom 2:0.

IMG 2650

Rywalizacja ta, jak można było się spodziewać, była od pierwszego gwizdka bardzo żywa i zacięta. Obie drużyny poszły na wymianę ciosów i od pierwszych minut ruszyły do ataku. Jako pierwsi swoją szansę mieli Górnicy, ale Julian Cuesta zachował czujność i obronił nogą strzał swojego rodaka, Igora Angulo. Wisła odpowiedziała natychmiastowo - z dystansu huknął Tibor Halilović, jednak ten strzał leciał zbyt blisko środka bramki, gdzie już czekał Loska, który nie bez kłopotów, ale sparował strzał Chorwata. W 17. minucie miejsce miała prawdopodobnie jedna z kluczowych sytuacji dla przebiegu spotkania. Zaciekle o piłkę powalczył w środkowej strefie Pol Llonch, a ta odbiła się tak, że trafiła szczęśliwie wprost pod nogi szarżującego do przodu Jesusa Imaza. Ten wyprzedził obrońcę, minął bramkarza i kiedy miał już przed sobą tylko bramkę... Nie podniósł głowy i, zamiast umieścić piłki w siatce, trafił prosto w pędzącego na linię bramkową Bochniewicza! Lepszej sytuacji do objęcia prowadzenia chyba nie można było sobie wymarzyć.

Od tej pory zabrzanie ewidentnie cofnęli się i oddali pole gry gościom, chcąc przede wszystkim zabezpieczyć tyły, by nie dopuścić więcej do takich sytuacji. Swojej szansy upatrywali zwłaszcza w stałych fragmentach gry, które w tym sezonie są ich zabójczą bronią. Rafał Kurzawa podszedł do piłki ustawionej na 30. metrze i dośrodkował na pierwszy słupek, gdzie już wbiegał pozostawiony kompletnie bez krycia Szymon Matuszek. Kapitan Górników rzucił się do szczupaka i mocnym strzałem nie dał szans Cuescie na skuteczną interwencję, wyprowadzając tym samym swój zespół w 32. minucie na prowadzenie.

To nie załamało podobiecznych trenera Carillo, którzy za wszelką cenę chcieli jeszcze przed przerwą doprowadzić do wyrównania. Przebojowa akcja Pola Lloncha była bliska sukcesu, lecz ostatecznie jego kilkukrotne próby strzałów były skutecznie blokowane przez defensorów rywali. Dobrym rajdem popisał się też Tomasz Cywka, ale gdy już wdarł się w pole karne, zabrakło mu pomysłu na rozwiązanie tej sytuacji. Chwilę potem kapitalną akcję przeprowadził Carlitos, który genialnie obrócił się z piłką gubiąc krycie Suareza, po czym ruszył w kierunku bramki. Kiedy stał już przed samym golkiperem, zdecydował się na podcinkę w kierunku dalszego słupka, która jednak nie trafiła ani do siatki, ani do nabiegającego Halilovicia... W doliczonym do pierwszej połowy czasie gry groźnie zrobiło się jeszcze pod bramką Cuesty, kiedy to dośrodkowanie Liszki z lewego skrzydła wybijał Cywka, jednak zrobił to na tyle niefortunnie, że piłka dosłownie o centymetry minęła słupek bramki Wiślaków. Na szczęście, skończyło się tylko na strachu.

Druga odsłona przebiegała dość podobnie do pierwszej. Pierwsi do głosu ponownie doszli gospodarze. Strzał z daleka Liszki nie stanowił jednak żadnego zagrożenia. Wiślacy odpowiedzieli za to bardzo konkretnie. Szybka akcja i przed szansą ponownie stanął Jesus Imaz, lecz jego mocne uderzenie po ziemi nie przełamało nóg interweniującego Loski. Kilka minut później jak czołg ruszył Szymon Żurkowski, odbijając sobie futbolówkę o kolejnych piłkarzy Białej Gwiazdy, po czym oddał mocny strzał - tylko w boczną siatkę. Chwilę potem z ostrego kąta uderzał Carlitos, lecz nie na tyle groźnie, by zaskoczyć bramkarza. Ciekawe rozegranie rzutu rożnego przez Wiślaków stworzyło im kolejną szansę, ale niecelnie strzelał w tej sytuacji Jesus Imaz. Wisła całkowicie przejęła inicjatywę w tym meczu, będąc częściej przy piłce i operując nią głównie na połowie rywali. Ponownie z dystansu huknął Tibor Halilović, jednak piłka przeleciała obok słupka. Podopieczni trenera Brosza skupili się za to na kontratakach i wynikających z nich stałych fragmentach. Kolejny rzut wolny egzekwowany przez Kurzawę wylądował na głowie Matuszka, który ponownie zdobył bramkę... Tym razem jednak nieprawidłowo, został on bowiem wraz z kilkoma innymi kolegami z drużyny mądrze złapany w pułapkę ofsajdową przez defensywę Wisły. Gol zatem został natychmiast anulowany przez sędziego. 

W 81. minucie przebłysk geniuszu po raz kolejny pokazał Carlos Lopez. Podszedł do rzutu wolnego w odległości około 25 metrów od bramki Loski i posłał nieprawdopodobnie precyzyjne uderzenie, któremu zabrakło dosłownie milimetrów do szczęścia, gdyż trafiło tylko w poprzeczkę! Kilka minut później w roli głównej znów wystąpili Carlitos i Loska. Sytuacja sam na sam, Hiszpan oddaje strzał po ziemi w kierunku dalszego słupka i... Ponownie milimetry dzieliły Wisłę od wyrównania! Okazało się jednak, że ewentualna bramka i tak nie byłaby zaliczona, ponieważ Hiszpan znajdował się w tej sytuacji na spalonym. Wiślacy próbowali z całych sił, ale jak na złość nic nie chciało wpaść... Co nie udało się im, za moment wykorzystali gospodarze. W 87. minucie po długim zagraniu od bramki Loski futbolówka trafiła do Żurkowskiego, który wyprzedził obrońców gości i wyłożył piłkę na strzał do pustej bramki Igorowi Angulo, który po prostu nie mógł tego zmarnować - 2:0 i sprawa pucharów była już praktycznie przesądzona. Na jeszcze jedno uderzenie z dalszej odległości zdecydował się Halilović, ale i tym razem golkiper zabrzan wyszedł z tego obronną ręką. Zaraz potem sędzia Jarosław Przybył odgwizdał koniec spotkania.

Nie udało się wywieźć z Zabrza trzech punktów, które zagwarantowałyby udział w europejskich rozgrywkach w przyszłej kampanii. Nie można jednak odmówić Wiślakom zaangażowania i walki do końca. Trafili akurat na taki dzień, w którym, mimo wielu sytuacji, piłka za nic w świecie nie chciała wpaść do bramki gospodarzy... Za ich postawę zarówno w tym meczu, jak i w całym sezonie trzeba im jednak szczerze podziękować! Puchary nie dla Wisły...? Jeszcze nie tym razem!

Górnik Zabrze 2:0 Wisła Kraków

1:0 - Szymon Matuszek 31'
2:0 - Igor Angulo 87'

Składy:

Górnik Zabrze: Tomasz Loska - Mateusz Wieteska, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Adrian Gryszkiewicz - Daniel Liszka (65' Damian Kądzior), Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Rafał Kurzawa - Daniel Smuga (74' Wojciech Hajda), Igor Angulo.

Wisła Kraków: Julian Cuesta - Tomasz Cywka, Marcin Wasilewski (77' Paweł Brożek), Zoran Arsenić, Jakub Bartkowski - Nikola Mitrović, Vullnet Basha (83' Petar Brlek), Pol Llonch - Tibor Halilović, Carlitos, Jesus Imaz (75' Kamil Wojtkowski).

Żółte kartki: Mateusz Wieteska, Paweł Bochniewicz, Szymon Żurkowski, Szymon Matuszek (Górnik Zabrze) oraz Vullnet Basha, Pol Llonch, Paweł Brożek, Kamil Wojtkowski (Wisła Kraków).

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 24 563.

 

 

Back to Top