Strefa Wisły

Zakończenie godne Legendy! Wisła 1:1 Lech

Niewyobrażalną dawką emocji było naszpikowane niedzielne spotkanie Wisły Kraków z Lechem Poznań. Wiślacy walczyli, próbowali za wszelką cenę napocząć cofniętych do defensywy piłkarzy Kolejorza, ale ciężko było im przebić się przez ich gęsto obstawione szyki obronne. Na szczęście, na zbawienie Białej Gwieździe przyszedł on - rozgrywający swoje ostatnie spotkanie przy R22 w wiślackich barwach Paweł Brożek - i w ostatnich sekundach spotkania spowodował eksplozję radości na stadionie, strzelając wyrównującą bramkę, która przedłuża nadzieje Wisły na europejskie puchary do ostatniej kolejki sezonu!

IMG 2388

Obie ekipy miały na ten mecz jasny cel, którym było tylko zwycięstwo. Lech musiał wygrać, jeśli chciał pozostać w walce przynajmniej o wicemistrzostwo. Wisła natomiast potrzebuje punktów jak tlenu, by po 7 latach na Reymonta wrócił futbol w europejskim wydaniu. To sprawiło, że spotkanie od początku stało na wysokim poziomie szczególnie pod względem intensywności. Na początku znacznie bardziej przekonujący był jednak Lech. Goście przeprowadzili kilka groźnych akcji, które kończyły się strzałami Majewskiego czy Gytkjaera. Ten drugi po dośrodkowaniu Jóźwiaka strzałem głową posłał nawet piłkę na poprzeczkę. Wiślacy odpowiedzieli próbami Imaza, Wasilewskiego i przede wszystkim Kolara po dobrym zagraniu Mitrovicia - Chorwat jednak źle złożył się do uderzenia, które okazało się być niecelne. Piłkarze schodzili na przerwę przy stanie 0:0, co dobrze oddało przebieg wyrównanej pierwszej połowy.

Druga odsłona nie zaczęła się dla gospodarzy po ich myśli. Świetne prostopadłe zagranie Jevticia do Majewskiego wyprowadziło Polaka na sytuację oko w oko z Julianem Cuestą. Hiszpan popisał się skuteczną obroną, jednak na dobitkę Gytkjaera nie mógł już nic poradzić. Tym sposobem Duńczyk w 49. minucie otworzył wynik spotkania.

Niedługo potem mieliśmy przerwę w spotkaniu spowodowaną efektowną oprawą kibiców Białej Gwiazdy. Zaraz po wznowieniu gry Lechici ponownie postraszyli Cuestę. Z pola karnego strzelał Darko Jevtić, jednak na szczęście trafił tylko w słupek. Trener Joan Carillo zdecydował się na szereg zmian z przodu. Po wymianie całego ofensywnego trio Kolejorz całkowicie wycofał się do defensywy, a Wisła waliła głową w mur, by tylko doprowadzić do wyrównania. Niebezpieczne dośrodkowania w pole karne z rzutów wolnych posyłał Mitrović, ale defensorzy rywali pozostawali czujni. Po efektownej szybkiej kombinacyjnej wymianie piłki na lewym skrzydle na idealną pozycję do dośrodkowania wyszedł Kuba Bartkowski, który natychmiast posłał płaską wrzutkę w pole karne - niestety Polowi Llonchowi zabrakło dosłownie centymetrów, by je zamknąć i wykończyć. Niedługo potem Mitrović zdecydował się na przerzut za kołnierz obrońców w kierunku Brożka. Napastnik Wisły świetnie przyjął piłkę, ale nie zdążył już oddać strzału, gdyż uprzedził go Janicki. Sędzia z powodu na przerwy w grze zdecydował się doliczyć co najmniej 6 minut do podstawowego czasu gry. Wówczas na prostopadłą piłkę za obrońców Wisły ruszył Makuszewski, który dopuścił się wówczas zachowania nieprzystającego reprezentantowi Polski, nawet w barwach klubowych - "Maki" symulował uderzenie w twarz, co rozjuszyło piłkarzy. Doszło do sprzeczki, posypały się żółte kartki, a krakowianie - wydawałoby się - zostali skutecznie wybici z rytmu. Upływała właśnie 9. minuta doliczonego czasu gry, kiedy na desperacki atak ostatniej szansy zdecydowali się piłkarze Białej Gwiazdy. Z własnej połowy długą piłkę zagrał Mitrović, Arsenić wygrał walkę w powietrzu i przedłużył to podanie, do którego natychmiast dopadł Paweł Brożek. Broziu ruszył do lewej strony i fantastycznie przymierzył, uderzając z trudnej pozycji idealnie w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Putnockiego! Stadion przy Reymonta wprost "odleciał"! Historia jak z obrazka - chyba nie można było wyobrazić sobie lepszego zakończenia kariery w Wiśle jej supersnajpera, niż gol w ostatnich sekundach meczu wlewający w serca kibiców nadzieję na przywrócenie do Krakowa europejskich pucharów. Zaraz potem sędzia Krzysztof Jakubik zakończył spotkanie.

Wisła Kraków 1:1 Lech Poznań

0:1 - Gytkjaer 49'
1:1 - Brożek 90+9'

Składy:

Wisła: Julian Cuesta - Tomasz Cywka, Marcin Wasilewski, Zoran Arsenić, Jakub Bartkowski - Pol Llonch, Tibor Halilović, Nikola Mitrović - Rafał Boguski (70' Vullnet Basha), Jesus Imaz (78' Kamil Wojtkowski) - Marko Kolar (70' Paweł Brożek).

Lech: Matus Putnocky - Robert Gumny, Rafał Janicki, Nikola Vujadinović, Piotr Tomasik - Łukasz Trałka, Maciej Gajos - Darko Jevtić, Radosław Majewski (85' Maciej Makuszewski), Kamil Jóźwiak (90+4' Niklas Barkroth) - Christian Gytkjaer (90+3' Elvir Koljić).

Żółte kartki: Boguski, Cuesta (Wisła) oraz Gumny, Janicki, Burić, Dilaver (Lech).

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Widzów: 20 823

 

Back to Top