Triumf był tak blisko... Lech 1:1 Wisła
Dzisiejszego wieczoru Wiślacy zostawili na boisku tyle sił i zdrowia, że mogliby nimi spokojnie obdarzyć kilka przeciętnych kolejek Ekstraklasy. Widzieliśmy Wisłę w różnych obliczach - dominującą, atakującą, ale i zaciekle broniącą, gryzącą trawę i rzucającą się pod nogi, byleby tylko zablokować strzały rywali. I w każdym z tych aspektów podopieczni Białej Gwiazdy spisywali się świetnie - aż do ostatniej akcji meczu, w której po zamieszaniu w polu karnym nieszczęśliwie stracili bramkę i niezwykle cenne dwa punkty na boisku lidera. Ale choć krakowianie tego spotkania nie wygrali, za ten występ należą im się duże brawa.

Podopieczni trenera Kiko Ramireza chyba nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku spotkania. Od pierwszej minuty zaatakowali gospodarzy, długo utrzymywali się przy piłce, a przy tym grali efektownie i szybko, na jeden-dwa kontakty, kreując sobie naprawdę groźne okazje. Co jednak najważniejsze, już w 8. minucie świetna gra całego zespołu gości doprowadziła do otwierającej wynik spotkania bramki Carlitosa! Długie podanie w kierunku Wojtkowskiego, które młody Polak fantastycznie opanował, mimo asysty dwóch obrónców, po czym wyłożył piłkę Hiszpanowi jak na tacy, a ten nie zwykł marnować takich okazji. To jednak nie zadowalało wcale ekipy z grodu Kraka. To piłkarze Białej Gwiazdy w dalszym ciągu wyraźnie prowadzili grę i byli zespołem o niebo lepszym od Kolejorza.
Otrząśnięcie się po tak szybkim ciosie zajęło poznaniakom kilkanaście ładnych minut. Wreszcie jednak, pod koniec drugiego kwadransu gry ruszyli do szturmu. Trzeba przyznać, że napierali na bramkę Wisły tak intensywnie, że spokojnie mogliby ustrzelić kilka goli. Zupełnie inne zdanie na ten temat miał jednak Michał Buchalik, który raz za razem popisywał się kapitalnymi interwencjami, a także cała linia obrony. Doskonałe okazje mieli m. in. Gytkjaer, Jevtić, Gajos czy Majewski. Golkiper Wisły wydawał się jednak nic sobie z tego nie robić. Taki obraz gry utrzymywał się praktycznie do końca pierwszej połowy. Wiślacy schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, ale i bardzo solidnym ostrzeżeniem w pamięci...
W szatni swoje zrobił Kiko Ramirez i drugą część spotkania udało się rozpocząć z nieco większym spokojem. Wiślacy przez kilka pierwszych minut utrzymywali się z dala od własnego pola karnego. Potem jednak znów inicjatywę przejął Lech, który po raz kolejny mocno przycisnął drużynę przyjezdnych. Podopieczni trenera Bjelicy próbowali dziesiątek dośrodkowań w szesnastkę i niemal równie wielu strzałów, wszystko to jednak na nic. Kolejne szanse marnowali Gytkjaer, Majewski, czy Jevtić. Przed doskonałą okazją stanął także Trałka, który z bliskiej odległości pomylił się, uderzając piłkę głową bardzo niecelnie. Wisła nie potrafiła wyjść ze skuteczną kontrą i praktycznie cały czas się broniła. Lecz dzięki fantastycznej postawie przede wszystkim Macieja Sadloka, Arka Głowackiego, Zorana Arsenicia i Vullneta Bashy na tablicy wyników w Poznaniu wciąż widniało 0:1.
Trener Lecha postawił wszystko na jedną kartę i wprowadził trzech ofensywnych zawodników za dwóch obrońców i pomocnika, tworząc na murawie ultraofensywne ustawienie. Tytaniczna praca w defensywie zespołu Białej Gwiazdy wciąż jednak udaremniała próby rywali. W 88. minucie Kolejorz zdobył bramkę i kiedy stadion eksplodował już z radości... sędzia słusznie odgwizdał spalonego i anulował to trafienie.
Goście desperacko walczyli o utrzymanie korzystnego wyniku i na sekundy przed ostatnim gwizdkiem wszystko wskazywało na to, że ich arcytrudna misja zakończy się całkowitym powodzeniem. Wszystko runęło jednak w ostatniej akcji meczu, kiedy to w 94. minucie po dośrodkowaniu Majewskiego Głowacki wybił futbolówkę głową w okolice 13. metra od bramki, gdzie czyhał już na nią Darko Jevtić, który plasowanym strzałem pewnie umieścił ją w siatce... Tym razem Buchalik był bezradny. Triumf nad Lechem był tak blisko... Trzeba nam jednak uszanować także ten niezwykle ciężko wywalczony punkt w stolicy Wielkopolski.
Lech 1:1 Wisła
94' Jevtić - 8' Carlitos
Lech: Matus Putnocky - Robert Gumny (81' Nicklas Barkroth), Lasse Nielsen (71' Deniss Rakels), Emir Dilaver, Wołodymyr Kostewycz, Łukasz Trałka, Maciej Gajos (81' Mihai Radut), Maciej Makuszewski, Radosław Majewski, Darko Jevtić, Christian Gytkjaer
Wisła: Michał Buchalik - Tomasz Cywka, Arkadiusz Głowacki, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok, Victor Perez, Vullnet Basha, Rafał Boguski (67' Ze Manuel), Kamil Wojtkowski (71' Tibor Halilović), Jesus Imaz, Carlitos (76' Denys Bałaniuk)
żółte kartki: Robert Gumny
sędziował: Daniel Stefański