Strefa Wisły

Czas zdobyć Koronę!

Wisła Kraków poprawiła trochę nasze nastroje w tym tygodniu, demolując w ostatniej kolejce Podbeskidzie Bielsko-Biała. Jednak wypadałoby udowodnić, że nie był to jednorazowy wystrzał, a zwyżkująca forma „Białej Gwiazdy”. Szansę piłkarze będą mieli już w piątek, a do Królewskiego Miasta Krakowa zawita Korona Kielce.

Wiślacy zapewne, w całkiem dobrych humorach przystąpili do treningów przed spotkaniem z Koroną Kielce. Efektowne zwycięstwo w Bielsku-Białej, pokazało, że Wisła pamięta jeszcze jak się gra w piłkę i nawet może to całkiem dobrze wyglądać. Absolutną gwiazdą spotkania z Podbeskidziem, w naszym mniemaniu, był Paweł Brożek. Wielu kibiców narzeka na niego, odsyła na emeryturę, jednak bez niego Wisła wygląda gorzej. Nie zawsze popisuje się tak efektowną grą jak ostatnio, ale zawsze lepiej wspiera ofensywne poczynania Wisły niż Maciej Jankowski. Teraz, kiedy dodamy do tego dobrze nastawiony celownik… powinno skończyć się to przynajmniej trzema bramkami w meczu z Koroną. Małą rewolucje przeżyła pomoc „Białej Gwiazdy”. Na szczęście nie pożarła ona własnych dzieci, a nawet wyłoniła zza mgły Denisa Popovicia. Wiślak pokazał wreszcie trochę więcej swoich atutów i na swojej pozycji spisał się poprawnie. Jeżeli utrzyma taką formę to wybór pomiędzy Urygą a Popoviciem nie będzie tak oczywisty jak jeszcze w kilku ostatnich meczach. Zapewne też tak macie, że jak mówicie: obrona Wisły, myślicie: Głowacki, wprawdzie #BuryKing spróbował ostatnio zmienić to skojarzenie, ale póki co ciężko wyobrazić sobie obronę bez popularnego „Głowy”. W meczu z Koroną pewnie ten stan rzeczy się nie zmieni. Ciekawe kogo zdecyduje się posadzić na ławce trener Kazimierz Moskal.

W obozie rywali nastroje są nieco gorsze. Korona nie jest lekko rzecz biorąc w dobrej formie. Notują stały regres i Wisła powinna pomóc im w zachowaniu tej tendencji. Od zwycięstwa z Legią, naszym jutrzejszym oponentom powodzi się coraz gorzej. Ostatni mecz to porażka z Górnikiem Łęczna. Drużyna z Kielc pozbyła się wielu kluczowych zawodników i do końca wisiała nad nią możliwość utraty wsparcie miasta, co groziło poważnymi problemami finansowymi. Dlatego też Wisła powinna wygrać z kielczanami. Bez pardonu i z przytupem. I nie chodzi nam o tylko o sześć bramek po naszej stronie, ale o zaangażowanie i chęci do gry, jakie Wiślacy zaprezentowali w meczu z Podbeskidziem. O szybkie wymiany piłek, walkę o każdy sektor boiska i nieustępliwość. Tabela jest spłaszczona, każdy punkt się liczy. Przedsezonowi faworyci nie grają idealnie, a innym czasem mniejszym rywalom, nie można pozwolić na oddalanie się w tabeli. Kibice w ramach akcji „Fans4club” działają bardzo prężnie. Fajnie by było, gdyby piłkarze stworzyli swoją akcję „Club4fans”, za wzór wzięli sobie mecz z Podbeskidziem i tak grali zawsze. W końcu „Biała Gwiazda” nie pozwala na przeciętność.

Trener Kazimierz Moskal przed meczem z Koroną: – Trudno się dziwić, po takim meczu wszyscy oczekują, że utrzymamy tę dyspozycję i zaczniemy wygrywać kolejne mecze, bo wysoko postawiliśmy sobie poprzeczkę. Wszyscy mamy świadomość, że wygranie kilku meczów z rzędu robi różnicę, gdyż punkty są ogromnym kapitałem. Można wówczas zadomowić się na górze lub w środku tabeli. Najważniejsze, aby być odpowiednio nastawionym. Wiemy, że Korona częściej punktuje na wyjeździe niż u siebie. Być może wynika to ze sposobu gry, ale my musimy zrobić wszystko, aby tego nie zlekceważyć. Nie można nikogo przed rozpoczęciem spisywać na straty. Czasami teoretycznie słabszy przeciwnik ma serię dobrych meczów. Patrzymy przede wszystkim na siebie, będziemy starali się grać swoją piłkę. Oczywiście, analizowaliśmy rywala, ale jeśli utrzymamy swoją dyspozycję, to nie powinniśmy się martwić o wynik.

Źródło wypowiedzi: wisla.krakow.pl

PA

Back to Top