Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Zatrzymać poznańską lokomotywę - Lech-Wisła

Tak się złożyło, że wyjazdy na początku nowego sezonu są dla Białej Gwiazdy od razu tymi z najwyższej kategorii trudności. Po nieszczęśliwej porażce z Jagiellonią w Białymstoku przychodzi czas na kolejny gorący teren - stadion przy Bułgarskiej w Poznaniu, gdzie podopieczni trenera Macieja Stolarczyka będą próbowali za wszelką cenę zatrzymać rozpędzoną od samego startu Ekstraklasy poznańską lokomotywę. Początek tego spotkania już w niedzielę o godzinie 18:00.

BAZ180810 4226

Zespół prowadzony przez Ivana Djurdjevicia od pierwszego meczu sezonu pokazuje klasę i zgłasza swoje aspiracje do walki o najwyższe cele. W czterech meczach jako jedyni w Ekstraklasie zdobyli komplet dwunastu punktów, odprawiając z niczym kolejno: Wisłę Płock (2:1), Cracovię (2:0), Śląsk (1:0) oraz ostatnio Zagłębie Sosnowiec (4:0). Oprócz samych rezultatów imponować może wysoki bilans bramkowy (9-1), bardzo szczelna defensywa oraz kreatywny i skuteczny atak, a także taktyczne przygotowanie do meczów i poukładanie na boisku.

Poznaniacy dysponują szeroką kadrą pełną ciekawych nazwisk. Nowe nabytki szybko zaadaptowaly się w Polsce i od początku stanowią o sile Kolejorza. Kluczowe bramki zdążył już ustrzelić pomocnik z Portugalii, który do Lecha trafił ze Sportingu Braga - Pedro Tiba, który na swoim rozkładzie ma już zaliczoną Wisłę Płock oraz Śląsk. Swoją cegiełkę zdążył dołożyć także drugi z portugalskich nabytków, wykupiony ze Sportingu Lizbona grający na szpicy Joao Amaral, który trafił do siatki z beniaminkiem z Sosnowca. Ponadto, w zespole zaczął odnajdywać się także sprowadzony z Krakowa Tomasz Cywka, a na poważniejszą szansę wciąż czeka Hiszpan sprowadzony z FC Fuenlabrady, napastnik Dioni. Ostatnim nabytkiem Lecha w letnim okienku jest sprowadzony z trzecioligowej Polonii Środy Wielkopolskiej jako trzeci bramkarz 25-letni Karol Szymański. Obecne okienko można zatem uznać w Poznaniu za bardzo udane.

Słabości Kolejorza zostały natomiast obnażone w rozgrywkach eliminacji do Ligi Europy, z którymi Lechici zdążyli się już pożegnać. Po przebrnięciu przez ormiański Gandzasar (3:2 w dwumeczu) oraz białoruski Soligorsk (2:2 w dwumeczu, 2:0 w dogrywce) przyszedł czas na bardziej wymagającego rywala - belgijskie Genk. Z wyprawy do Belgii polski zespół przywiózł bagaż dwóch straconych bramek i żadnej strzelonej. Przed własną publicznością straty nie udało się w żaden sposób odrobić, bowiem Genk wygrał ponownie - tym razem 2:1. Trzeba jednak przyznać, że Lechici zaprezentowali się całkiem przyzwoicie i w zasadzie odpadli po walce z faworytem tej pary.

Złego słowa nie można także powiedzieć o bardzo dobrej postawie Wisły Kraków od początku rozgrywek. Jedynym, do czego można się doczepić, to rażąca nieskuteczność, która już trzykrotnie na cztery mecze była czynnikiem decydującym o utracie cennych punktów. Remisy na R22 z Arką na inaugurację oraz ten ostatni z Wisłą Płock, a także porażka z Jagą na wyjeździe - z każdego z tych spotkań przy lepiej nastawionych celownikach można było wyciągnąć zdecydowanie więcej. Niemniej jednak, to już za nami, więc czas o tym zapomnieć i zrobić wszystko, by przy kolejnej okazji grać z instynktem killera, punktować rywali i piąć się w górę tabeli. Na ten moment bowiem jest jeszcze duże pole do poprawy. Po 4. serii gier Wiślacy plasują się na 9. miejscu z 5 oczkami na koncie. Nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby marsz w górę tabeli rozpoczął się właśnie od pojedynku z liderem, zwłaszcza gdy ten jest dodatkowo z Poznania.

Sytuacja kadrowa obu zespołów dla obu menedżerów zrobiła się bardzo korzystna. Zarówno trener Djurdjević, jak i trener Stolarczyk mają aktualnie do dyspozycji każdego zawodnika. Opiekun Białej Gwiazdy potwierdził, że wszyscy trenują już z pełnym obciążeniem, natomiast jego zdaniem czas na grę od pierwszej minuty dla Zorana Arsenicia i Tibora Halilovicia jeszcze przyjdzie. Najbardziej wątpliwym jest za to występ Mateja Palcicia, który powrócił do zdrowia najpóźniej i do pełnej dyspozycji brakuje mu najwięcej. Do kadry wraca za to Michał Buchalik, po odbyciu pauzy spowodowanej czerwoną kartką w starciu z Jagiellonią i prawdopodobnie to właśnie on odzyska miejsce w wyjściowej jedenastce kosztem Mateusza Lisa.

Starcia z Lechem od dłuższego czasu są dla Wiślaków arcytrudnym wyzwaniem. Ostatni triumf Białej Gwiazdy nad Kolejorzem miał miejsce już ponad trzy lata temu, kiedy to przy Reymonta wygraną 2:0 zapewniły dwa trafienia Rafała Boguskiego. Od tej pory oba zespoły mierzyły się ze sobą aż 9-krotnie (w tym dwa mecze Pucharu Polski), z czego aż 5-krotnie padał remis, a 4 razy ze zwycięstwa cieszyć mogli się piłkarze z Wielkopolski. Ostatnie starcie obu klubów to mecz w Krakowie, który z pewnością na długo zapisał się w głowach wszystkich sympatyków Wisły. To spotkanie było bowiem pożegnalnym występem Pawła Brożka, który dał remis przedłużający nadzieje na występy w Lidze Europy swoim trafieniem w 100. minucie meczu! Natomiast ostatni mecz przy Bułgarskiej również zakończył się rezultatem 1:1. Dla Wisły w tamtym meczu bramkę zdobył Carlitos po efektownej asyście Kamila Wojtkowskiego.

Niedzielne spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie. Naprzeciwko siebie staną dwaj młodzi szkoleniowcy z przeszłością piłkarską w barwach swoich obecnych klubów. Dodatkowo, obaj preferują ofensywny styl gry i zawsze zapowiadają walkę o pełną pulę, a ich podopieczni jak do tej pory zawsze wykazują się wielką ambicją i zaciętością, ale i efektownymi zagraniami czysto piłkarskimi. Możemy się zatem spodziewać, że zarówno będą trzeszczały kości, jak i ręce fanów będą same składały się do oklasków po pięknych akcjach z obu stron. Najważniejsze jednak dla Wisły, to wrócić z tego arcyciężkiego terenu z tarczą, a nie na niej.

Back to Top