Wykoleić Lecha i piąć się w górę
Najpierw zwycięstwo ze Śląskiem, później historyczna wygrana w Warszawie, a dziś pewne trzy punkty zdobyte w starciu z Lechem Poznań. Brzmi jak marzenie? Tak. Ale jest to marzenie z pewnością do zrealizowania. Dwie pierwsze rzeczy już się wydarzyły. Trzecia może mieć miejsce dziś. Początek spotkania o godzinie 18 przy Reymonta. 
Choć awans Wisły do grupy mistrzowskiej to już raczej formalność, wciąż nie możemy być go pewni. Wszystko przez zwycięstwo Arki nad Legią Warszawa. Aby jednak Biała Gwiazda wypadła poza czołową ósemkę, wszystko musiałoby ułożyć się przeciwko nam. A w taki scenariusz nikt przy Reymonta nie wierzy. Cele są zupełnie inne. Znów mocno realne stały się europejskie puchary. Ewentualne zwycięstwo z Kolejorzem sprawi, że Wisła zbliży się do ekipy z Poznania na trzy punkty. Do zaledwie pięciu oczek spadnie też strata do warszawskiej Legii. Jest o co grać. Szczególnie, że dodając do tego potencjalne trzy punkty w 30. kolejce, na pewno zakończylibyśmy sezon zasadniczy na czwartej pozycji. To z kolei oznacza rozgrywanie w rundzie mistrzowskiej czterech, a nie trzech, spotkań na własnym stadionie.
Mimo, że delikatnym faworytem bukmacherów jest drużyna z Poznania, w rzeczywistości niewiele za nią przemawia. Wystarczy wspomnieć, że podopieczni Nenada Bjelicy na wyjeździe ostatni raz wygrali w… sierpniu 2017 roku. Od tamtej pory, Kolejorz nie był w stanie zdobyć trzech punktów w żadnej z jedenastu ligowych delegacji. Ponadto, w klubie z Bułgarskiej panuje prawdziwy szpital. W Krakowie na pewno nie zagrają Robert Gumny i Wołodymyr Kostewycz – podstawowi boczni obrońcy, którzy są niezwykle silną bronią poznańskiego Lecha. To jednak nie koniec problemów gości. Urazów nadal nie wyleczyli Mihai Radut i Mario Situm. Dodając do tego nieobecnego od dłuższego czasu Macieja Makuszewskiego, a także mających drobne problemy zdrowotne Kamila Jóźwiaka i Radosława Majewskiego, sytuacja kadrowa Lecha nie rysuje się w najlepszych barwach. Nadal to jednak silna drużyna, z takimi piłkarzami jak Darko Jevtić, Christian Gytkjaer, Maciej Gajos czy – przeżywający drugą młodość – Łukasz Trałka.
Sytuacja kadrowa w ekipie Joana Carillo wygląda dużo lepiej. Najprawdopodobniej hiszpański szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z trójki zawodników – Arkadiusz Głowackiego, Ivana Gonzaleza i Kamila Wojtkowskiego. Na pełnych obrotach trenują już Rafał Boguski i Vullnet Basha. Ten drugi – według Carillo – musi jednak nadrobić jeszcze trochę zaległości, bowiem jego przerwa była dłuższa. „Boguś” został natomiast świetnie zastąpiony przez Tibora Halilovicia, który w Warszawie był jednym z bardziej wyróżniających się piłkarzy. Carillo ma więc pozytywny ból głowy. Prawdopodobne jednak, że dzisiejsze zestawienie będzie wyglądało identycznie jak przy Łazienkowskiej. Wszak, zwycięskiego składu się nie zmienia.
Jakkolwiek będzie wyglądał dziś skład Białej Gwiazdy, liczymy, że jak przystało na „Śmingus-dyngus” – Wisła „zleje” Kolejorza.
Arbitrem spotkania będzie Jarosław Przybył (Kluczbork)
Dominik Budziński