Strefa Wisły

Odblokowanie hiszpańskiej strzelby - Wisła 3:1 Śląsk

Mecz ze Śląskiem miał nadany bardzo wysoki priorytet - ewentualna strata punktów przed własną publicznością przez Wiślaków w perspektywie ciężkiego kalendarza w końcówce sezonu zasadniczego mogłaby mieć katastroficzne skutki, bowiem przewaga punktowa nad dolną ósemką była naprawdę niewielka. Na szczęście, nie musimy zastanawiać się, co by było gdyby, ponieważ wreszcie w nowym roku odpaliła nasza hiszpańska superstrzelba - Carlitos skompletował hattricka, dzięki czemu Biała Gwiazda pokonała zespół Śląska Wrocław 3:1.

BAZ02172018 2752

Śląsk od dłuższego czasu fatalnie radzi sobie w delegacji. W tym sezonie wrocławianom nie udało się zwyciężyć ani razu na wyjeździe! To oczywiście najgorszy wynik ligi. Bardzo źle weszli także i w ten rok: ich dotychczasowy bilans to 2 remisy i 3 porażki. Początek spotkania nie wskazywał jednak łatwej przeprawy i tak miłego zakończenia dla gospodarzy. To właśnie podopieczni byłego szkoleniowca Wisły, Tadeusza Pawłowskiego, mieli lepszy plan na rozegranie, konsekwentnie go realizowali i byli znacznie groźniejsi od piłkarzy z grodu Kraka. Gra Śląska opierała się na agresywnym doskoku do rywala i szybkich kontratakach, z czym przez długi czas nie mogli poradzić sobie ani środkowi pomocnicy, ani stoperzy Wisły. Jako pierwszy w ten sposób zaskoczyć Cuestę próbował Cholewiak, ale golkiper Białej Gwiazdy był czujny. Mimo przewagi WKS-u, to podopieczni trenera Carillo już w 19. minucie objęli prowadzenie! Dośrodkowanie z rzutu rożnego już spadało niemal na głowę gotowego do strzału Arsenicia, jednak w ostatniej chwili tor lotu piłki zmienił obrońca Śląska, Rieder. Sędzia Stefański postanowił zweryfikować swoją decyzję za pomocą VAR, po czym ostatecznie przyznał rzut karny krakowianom. Do piłki podszedł Carlitos, który w ostatnim domowym meczu zmarnował jedenastkę. Tym razem uderzył jednak pewnie i tak w 19. minucie na tablicy wyników widniało 1:0!

Obraz gry po bramce nieco się zmienił. Tym razem to goście próbowali swoich sił w ataku pozycyjnym, lecz nie potrafili stworzyć sobie żadnej dogodnej sytuacji. Wreszcie, w 37. minucie wywalczyli rzut rożny. Do piłki podszedł Sito Riera, który wrzucił ją wprost na głowę wbiegającego Igorsa Tarasovsa, a ten wygrał pozycję z Arseniciem i strzałem głową doprowadził do wyrównania. Do końca pierwszej odsłony gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. W doliczonym czasie z dystansu uderzał jeszcze Piech, ale jego próba pozostawiała wiele do życzenia.

Druga połowa zaczęła się dość spokojnie. Żadna ze stron nie forsowała tempa. Jako pierwsza groźną akcję przeprowadziła Wisła, jednak po kombinacyjnej wymianie uderzający w słupek Maciej Sadlok znalazł się na pozycji spalonej. "Wojskowi" wrócili do swojej taktyki i wyczekiwali na okazję do skontrowania gospodarzy. Zamysł był dobry, jednak zawsze brakowało im kropki nad "i". Najpierw taką akcję próbował wykończyć Piech, ale poradził sobie z tym Cuesta. Następnie dobrze zareagowali obrońcy Wisły i złapali snajpera Śląska w pułapkę ofsajdową.

Nie trzeba było długo czekać, a losy spotkania po raz kolejny odwrócił Carlitos, który bez najmniejszego problemu poradził sobie z Tarasovsem w polu karnym rywali i oddał idealnie wymierzony strzał. którego nie był w stanie wyłapać Słowik! 62. minuta, druga bramka Carlosa Lopeza i po raz drugi to Wisła wychodzi w tym meczu na prowadzenie!

Od tej pory rywalizacja nabrała zupełnie innego charakteru. Wrocławianie stali się kompletnie bezradni, a piłkarze Białej Gwiazdy wyraźnie się rozluźnili i zaczęli kreować znacznie więcej sytuacji strzeleckich, prezentując trochę naprawdę dobrego futbolu. Swoje szanse mieli Carlitos i Imaz, ale nie potrafili zamienić ich na kolejne bramki. Wreszcie z kontrą wyszedł Śląsk, ale złe rozegranie akcji sprawiło, że Pich musiał uderzać z nieprzygotowanej piłki i trafił prosto w bramkarza Wisły. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się o prawdziwości piłkarskiego porzekadła, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.

W 79. minucie Tomek Cywka, który do tej pory nie rozgrywał najlepszych zawodów, postanowił ruszyć przebojem lewą flanką. Zostawił za plecami kilku rywali, po czym posłał świetne mocne, płaskie podanie wzdłuż pola karnego, gdzie już czekał Carlitos. Hiszpan nie strzelił chyba łatwiejszej bramki w swojej karierze, gdyż pozostało mu tylko wbić futbolówkę do pustej bramki z dosłownie 2-3 metrów i tym sposobem skompletował swojego pierwszego hattricka z Białą Gwiazdą na piersi! Trzecie trafienie dało Wiśle gwarancję zwycięstwa, a samemu strzelcowi pozwoliło zrównać się liczbą bramek z najlepszym do tej pory strzelcem Ekstraklasy, Angulo. Do końca spotkania krakowianie mądrze utrzymywali się przy piłce, nie pozwalając rywalom na stworzenie zagrożenia i bez większych problemów dowieźli wynik do ostatniego gwizdka sędziego.

Wisła Kraków 3:1 Śląsk Wrocław

1:0 - Carlitos (k.) 19'
1:1 - Tarasovs 37'
2:1 - Carlitos 62'
3:1 - Carlitos 79'

Składy:

Wisła: Julian Cuesta - Matej Palcić, Fran Velez (85' Arkadiusz Głowacki), Zoran Arsenić, Maciej Sadlok - Nikola Mitrović (60' Tibor Halilović), Tomasz Cywka - Rafał Boguski, Petar Brlek, Jesus Imaz (77' Pol Llonch) - Carlitos.

Śląsk: Jakub Słowik - Piotr Celeban, Tim Rieder, Igors Tarasovs, Mateusz Lewandowski (74' Kamil Dankowski) - Mateusz Cholewiak, Augusto, Dragoljub Srnić (71' Kamil Vacek), Robert Pich (83' Sebastian Bergier) - Sito Riera - Arkadiusz Piech.

Żółte kartki: Sadlok, Mitrović, Halilović (Wisła) oraz Piech, Augusto (Śląsk).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 10 224.

 

Back to Top