Stracone dwa punkty, a nie zdobyty jeden - Wisła 1:1 Korona
Mróz nie odpuszczał, ale piłkarze Wisły Kraków z pewnością wynagrodzili swoją postawą trudy związane z niskimi temperaturami kibicom, którzy mimo wszystko zdecydowali się pojawić na stadionie przy Reymonta 22, by dopingować swoich ulubieńców w środowy wieczór na meczu przeciwko kieleckiej Koronie. Niestety, w parze z dobrą grą i ciekawym widowiskiem nie poszedł korzystny wynik, jak z przebiegu spotkania moglibyśmy powiedzieć wyłącznie o zwycięstwie. Wisła przeważała, ale zdołała ugrać z Koroną jedynie punkt po remisie 1:1.

Od pierwszego gwizdka sędziego mogliśmy obserwować ciekawe schematy rozegrania przygotowane na to spotkanie przez trenera Carillo. Wiślacy bardzo szybko zmieniali ciężar gry z prawej na lewą stronę, czym kompletnie dezorientowali defensywę gości i stwarzali sobie kolejne okazje. Jako pierwszy przed szansą stanął Jesus Imaz, ale nie do końca dobrze opanował piłkę i wyraźnie przestrzelił. Chwilę potem do strzału doszedł Tomek Cywka, ale jego uderzenie było za lekkie, by sprawić problemy bramkarzowi rywali. Kolejnym strzelcem był Rafał Boguski, który po indywidualnej akcji na skrzydle oddał sytuacyjny strzał, lecz dobrze końcami palców interweniował Zlatan Alomerović. Dominacja gospodarzy od początku spotkania nie ulegała wątpliwości.
Wreszcie, w okolicach 20. minuty do głosu doszli podopieczni trenera Lettieriego. Dośrodkowanie Kaczarawy zamknął Kiełb, ale jego uderzenie zablokował Marcin Wasilewski. Zagrożenie jednak nie zostało oddalone należycie daleko. Chwilę potem piłkę w niepilnowaną strefę w polu karnym wrzucał Ken Kallaste, co doskonale wykorzystał wbiegający tam Jacek Kiełb, który oddał mocny strzał. Julian Cuesta miał już tę piłkę na rękach, ale zarówno aura, moc strzału i niewielka odległość strzelca od bramki złożyły się na to, że Hiszpan nie zdołał uchronić zespołu przed stratą gola.
To na szczęcie wcale nie podłamało piłkarzy Białej Gwiazdy, którzy jeszcze bardziej ochoczo ruszyli na bramkę kielczan. Niecelnie strzelali Bartkowski i Carlitos. Po zamieszaniu w polu karnym blisko doprowadzenia do wyrównania był Rafał Boguski, ale zabrakło mu centymetrów, by sięgnąć futbolówkę odbitą w niekontrolowany sposób od Diawa. Wiślacy nadal prowadzili grę, a piłkarze Korony nastawili się wyraźnie na grę z kontry. Po wymianie dwóch-trzech podań momentalnie szukali zagrania prostopadłego w stronę Kaczarawy. Ten jednak raz po raz był łapany przez defensywę krakowian na spalonym. W 35. minucie Wisła zaprezentowała bardzo ładną akcję, na końcu której w polu karnym faulowany był Rafał Boguski. Sędzia, który tego wieczoru nie miał do dyspozycji VAR-u jednak się nie zawahał i podjął słuszną decyzję o podyktowaniu "jedenastki". Do piłki w 36. minucie podszedł Carlitos i uderzył w stronę prawego słupka, ale... świetnie spisał się Alomerović, który obronił precyzyjny strzał Hiszpana! Wiślacy nie dali jednak za wygraną i od razu oblężyli szesnastkę przyjezdnych, by jeszcze przed przerwą wyrównać stan meczu. Niezwykle efektownym dryblingiem popisał się Pol Llonch, który jednak po minięciu dwóch zawodników nadział się na Dibrlija Diawa. Piłka po odbiciu się od stopera Korony trafiła wprost pod nogi Jesusa Imaza i ten w 37. minucie mierzonym strzałem między nogami bramkarza dał wyrównanie! Do końca pierwszej odsłony to goście starali się grać wysokim pressingiem i zmuszać podopiecznych trenera Carillo do długich piłek.
Trener Lettieri w przerwie postanowił pomajstrować z ustawieniem i personaliami i po fakcie możemy stwierdzić teraz z pełną odpowiedzialnością, że przekombinował. Wiślacy niemal całkowicie przejęli inicjatywę w meczu. Jako pierwszy po zmianie stron uderzał Bartkowski, ale do szczęścia zabrakło kilku metrów. Korona odpowiedziała zagraniem Cvijanovicia w kierunku Kallaste, któremu piłkę z nogi zdjął Palcić. Kilka minut później bardzo ładnym uderzeniem z półwoleja popisał się Rafał Boguski, ale piłka minimalnie minęła dalszy słupek. W 75. minucie doszło do sytuacji, na którą zanosiło się od dłuższego czasu - męczący się na lewej obronie Diaw popełnił prosty błąd techniczny i chciał uratować go "sankami" na nogi Wiślaka, za co otrzymał swoją drugą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i osłabił kolegów z drużyny. Scenariusz ostatnich 15 minut był więc prosty: Wisła próbowała jak najprostszymi środkami przedostać się pod bramkę Korony, a Złocisto-Krwiści zacięcie się bronili. Pierwszą poważną okazję do zmiany rezultatu miał Carlitos, lecz golkiper rywali wybronił jego strzał z ostrego kąta. Chwilę później znów przed szansą stanął Carlitos, a tym razem na drodze do szczęścia stanęła poprzeczka, w którą huknął hiszpański snajper. W doliczonym czasie gry Carlos Lopez stanął przed ostatnią szansą na rehabilitację za zmarnowanego karnego - rzut wolny na 16. metrze, czyli pozycja skrojona wprost na niego. Carlitos uderzył technicznie, lecz jak struna wypiął się ustawiony w murze Dejmek i czubkiem głowy podbił zmierzającą w stronę krótkiego słupka piłkę.
Wisła Kraków 1:1 Korona Kielce
0:1 - Jacek Kiełb 20'
1:1 - Jesus Imaz 37'
Wisła Kraków: Julian Cuesta - Matej Palcić, Jakub Bartkowski, Marcin Wasilewski (82' Fran Velez), Maciej Sadlok, Tomasz Cywka (87' Tibor Halilović), Pol Llonch, Rafał Boguski (79' Denys Bałaniuk) , Nikola Mitrović, Jesus Imaz, Carlitos.
Korona Kielce: Zlatan Alomerović - Bartosz Rymaniak, Radek Dejmek, Elhadji Pape Diaw, Ken Kallaste, Jakub Żubrowski, Oliver Petrak (46' Piotr Malarczyk), Marcin Cebula (66' Michael Gardawski), Mateusz Możdżeń, Jacek Kiełb, Nika Kaczarawa (46' Goran Cvijanović).
Żółte kartki: Pol Llonch, Rafał Boguski (Wisła Kraków) oraz Elhadji Pape Diaw, Mateusz Możdżeń (Korona Kielce).
Czerwona kartka: Elhadji Pape Diaw /75' - za drugą żółtą/ (Korona Kielce).
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).