Odbudować twierdzę R22
Za nami już pierwsza kolejka rundy wiosennej naszej rodzimej Ekstraklasy, jednak to co tygryski lubią najbardziej, czyli Wisła Kraków przed własną publicznością czeka nas dopiero w sobotę. O godzinie 20:30 na stadionie przy Reymonta rozpocznie się pierwszy mecz w 2018 roku, a, miejmy nadzieję, i tak już gorącą atmosferę na trybunach jeszcze bardziej podgrzewać będzie rywal krakowian, a więc Arka Gdynia.

Sytuacja gdynian w tabeli niewiele różni się od tej, w której znajduje się Biała Gwiazda. Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego w 22 ligowych potyczkach zgromadzili 32 punkty, czyli dokładnie tyle samo co Wiślacy. Arkowcy wyprzedzają piłkarzy z Krakowa wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramek, a zatem okupują 8. lokatę. Sobotnie starcie będzie więc bezpośrednią rywalizacją o miejsce w czołowej ósemce ligi, co nabiera znacznie wyraźniejszego wydźwięku, kiedy zorientujemy się, że do końca rundy zasadniczej pozostało już tylko 8 kolejek. Na inaugurację ligowych zmagań nasi najbliżsi rywale zremisowali bezbramkowo z poznańskim Lechem, zaciekle broniąc dostępu do własnej bramki.
Arka w zimowym okresie nie dokonywała wielu ruchów transferowych, jednak to okienko może chyba zaliczyć do udanych. Z klubem pożegnało się trzech zawodników: Tomas Kosut, Alvaro Rey oraz Filip Jazvic. Co jednak ważniejsze, udało im się pozyskać dwóch piłkarzy: meksykańskiego napastnika Enrique Esquedę, a także środkowego pomocnika z Ukrainy, Andriya Bogdanova, który bardzo dobrze zaprezentował się w swoim debiucie przeciwko Kolejorzowi. Wydaje się więc, że i tym razem możemy spodziewać się zagrożenia z jego strony.
Jak doskonale wiemy, Wiślacy na początek wiosennych zmagań również zremisowali - w Gdańsku padł remis 1:1. Krakowianie grali jednak znacznie bardziej ofensywnie od gdynian i przebłyski formy prezentowane przez 13-krotnego mistrza Polski dawały nadzieję na nadchodzące zwycięstwa. A te są Białej Gwieździe wyjątkowo potrzebne, szczególnie przed własną publicznością. O ile w delegacji Wiślacy w tym sezonie prezentują się niemal najlepiej w lidze, to nie rozpieszczają oni w tym sezonie gromadzących się na R22 swoich sympatyków. Jak do tej pory na 11 spotkań w Krakowie udało im się wygrać tylko 5, notując przy tym 4 porażki. Co jednak gorsze, smaku zwycięstwa lub choćby remisu po właściwej stronie Błoń nie było nam dane poczuć już od 17 listopada, bowiem ostatnie trzy mecze kończyły się porażkami kolejno z Górnikiem Zabrze, Wisłą Płock i wreszcie Zagłębiem Lubin. Czas zatem pod wodzą nowego trenera zacząć punktować u siebie i odbudować twierdzę R22!
Sytuacja kadrowa obu drużyn jest diametralnie różna. Trener Ojrzyński nie będzie mógł skorzystać jedynie z kontuzjowanego Adama Dancha. Natomiast jego vis-a-vis, Joan Carillo prawdopodobnie będzie musiał poradzić sobie bez: Zdenka Ondraska, Vullneta Bashy, Pawła Brożka, Ivana Gonzaleza oraz Frana Veleza.
Co ciekawe, od bardzo długiego czasu obie ekipy pozostają wobec siebie bezkompromisowe. Ostatni remis w tej rywalizacji padł w kwietniu 2008 roku, a by wspomnieć ligowy remis, należałoby cofnąć się jeszcze rok wcześniej, do marca 2007 roku. Inna tendencja, jaka utrzymuje się od awansu Arki do Ekstraklasy w sezonie 2016/17, to zwycięstwa gospodarzy. Dwukrotnie mecze pomiędzy Wisłą a Arką odbywały się w Gdyni, gdzie triumfowali Żółto-Niebiescy, natomiast ostatnie starcie na stadionie im. Henryka Reymana to okazałe zwycięstwo Wiślaków, którzy rozgromili przeciwników aż 5:1. Hattrickiem popisał się wówczas Rafał Boguski, a po jednym trafieniu dołożyli Petar Brlek i Paweł Brożek. Nie mielibyśmy nic przeciwko, aby akurat tym razem ten trend został podtrzymany!
Szykuje się nam naprawdę dobre widowisko. Piłkarze Białej Gwiazdy mają dużo do udowodnienia swoim kibicom, mecz toczy się między bezpośrednimi rywalami o miejsce w grupie mistrzowskiej, a to wszystko podkręcać jeszcze będzie z pewnością zaciekły doping unoszący się z trybun. W głowie mamy jednak tylko jeden scenariusz - Wisełko, wygraj mecz!