Do trzech razy sztuka. Gramy z Nafciarzami
Ekstraklasowe granie w 2017 roku nieubłaganie zmierza do mety. W ciągu najbliższych kilku dni Wiślaków czekają aż trzy spotkania. Pierwsze z nich już dziś. Na Reymonta przyjeżdża nasza imienniczka z Płocka. Początek meczu o godzinie 15.30.
Znakomite humory po spotkaniach z Sandecją i Pogonią, zamieniły się w ostatnich tygodniach w nerwy i rozczarowania. Najpierw podopieczni Kiko Ramireza wywieźli tylko punkt z Niecieczy, a kilka dni później musieli uznać wyższość zabrzańskiego Górnika.
Choć straconych punktów z pewnością bardzo szkoda, to trzeba już o nich zapomnieć. Dziś piłkarze Białej Gwiazdy dostają szansę na rehabilitację i poprawienie humorów przed nadchodzącymi derbami Krakowa.
Do trzech razy sztuka – wspomniane wyżej hasło przyświeca dziś też pewnie naszym rywalom. To bowiem już trzecie spotkanie obu drużyn w tym sezonie. Oba skończyły się dla nas szczęśliwie. Najpierw – w Płocku – pokonaliśmy Nafciarzy 1:0, po golu Carlitosa w ostatnich minutach meczu. Kilka dni później – w Pucharze Polski - „katem” płocczan okazał się Ivan Gonzalez. Nasz stoper pewnie wykorzystał dwie jedenastki, odpowiadając na wcześniejszą bramkę Jakuba Łukowskiego.
Jak spisują się w tym sezonie Nafciarze? Drużyna prowadzona przez Jerzego Brzęczka to aktualnie jedenasta siła Lotto Ekstraklasy, mająca na swoim koncie 23 punkty, a więc pięć mniej niż Wiślacy. W ostatniej kolejce pewnie pokonali oni Arkę Gdynia, przełamując w ten sposób serię czterech porażek ligowych z rzędu.
W niebiesko-białych szeregach możemy dostrzec też kilka znajomych twarzy. Pewne miejsce w składzie ma ostatnio Semir Stilić, a na ławce gości usiądzie zapewne nasz wychowanek - Alan Uryga.
Bez kontuzjowanych Gonzaleza, Veleza, Kolara i Ondraska, a także pauzującego za żółte kartki Głowackiego, będą musieli radzić sobie Wiślacy. Dużym osłabieniem może być zwłaszcza nieobecność naszego kapitana, którego zastępcą będzie najprawdopodobniej Marcin Wasilewski.
Wiślacy rozpoczynają dziś mały maraton meczowy. Z pewnością dobrze byłoby go rozpocząć od zwycięstwa i nie mamy wątpliwości, że właśnie tak będzie. Jazda Jazda Jazda!