Strefa Wisły

Udowodnić dobrą dyspozycję

Choć już niemal cała 14. kolejka Ekstraklasy została już rozegrana, to najlepsze widowisko (taką mamy nadzieję) pozostaje jeszcze przed nami. Wracająca do coraz lepszej dyspozycji Wisła pojedzie dziś do Lubina, gdzie zmierzy się z tamtejszym Zagłębiem, czyli drużyną z samej czołówki ligi. Początek tego spotkania zaplanowany jest na godzinę 18:00. 

Wszystko wskazuje na to, że Wiślacy złapali wreszcie oddech po niewiarygodnie trudnym starcie sezonu. Sytuacja w Klubie z dnia na dzień ulega systematycznej poprawie, a piłkarze od pewnego czasu mogą skupić się już wyłącznie na graniu w piłkę, co z pewnością pomaga zachować komfort psychiczny i daje pozytywny wydźwięk na boisku. Trzeba byłoby być naprawdę okropnym marudą, by patrząc na zasób ludzki, jakim dysponuje trener Wdowczyk i ostatnie wyniki osiągane przez jego drużynę, narzekać na ich postawę. Biała Gwiazda po fatalnej czarnej serii 7 ligowych porażek z rzędu otrząsnęła się na dobre i od ponad półtora miesiąca pozostaje niepokonana we wszystkich rozgrywkach. W ostatnich 5 ligowych kolejkach Wiślacy zanotowali 3 zwycięstwa i dwa remisy, wydostając się wreszcie z ostatniego miejsca w tabeli. Co prawda, ich aktualna pozycja to zaledwie przedostatnia lokata, lecz zwyciężając w Lubinie podopieczni trenera Wdowczyka awansują na 11. pozycję, zrównując się tym samym liczbą punktów z Cracovią i niwelując stratę do górnej ósemki do jedynie dwóch oczek.

Zagłębie natomiast znajduje się na drugim biegunie tabeli, okupując 4. miejsce z dorobkiem 23 punktów. Ewentualna wygrana pozwoliłaby Miedziowym wyprzedzić jeszcze Bruk-Bet Termalicę i wskoczyć na najniższy stopień podium. W swoich ostatnich pięciu ligowych potyczkach podopieczni trenera Stokowca ugrali trzy zwycięstwa, remis i porażkę. Porażkę jednak z nie byle kim, bo z Lechią Gdańsk przed własną publicznością, która umocniła się w tej kolejce na pozycji lidera. Generalnie rzecz ujmując, Lubinianie mimo wysokiej lokaty i sporego dorobku punktowego nie rozpieszczają swoich kibiców na własnym obiekcie. Fani nie oglądali tam bowiem zwycięstwa swoich idoli aż od lipca, kiedy to w drugiej kolejce Miedziowym udało się pokonać Termalicę. Można więc rzec, że „twierdza Lubin” jest w opłakanym stanie, a to doskonała informacja dla znajdującej się na fali wznoszącej Wisły.

Sytuacja kadrowa w Wiśle jest całkiem stabilna. Niegroźną kontuzję ma co prawda Adam Mójta, który boryka się z problemami z przywodzicielem, jednak jak zapowiada trener Białej Gwiazdy, na mecz wszyscy będą gotowi w stu procentach. A zatem, jedynym, którego na pewno nie ujrzymy w Lubinie jest reprezentant Polski, Krzysztof Mączyński, który musi odbyć pauzę jednego meczu za cztery żółte kartki na koncie. Szkoleniowiec zespołu z R22 wciąż zastanawia się nad tym, kto powinien zastąpić „Mąkę” w środku pola. Naturalnych kandydatów jest dwóch: Petar Brlek i Tomasz Cywka. O ich postawie wypowiadał się właśnie Wdowczyk na przedmeczowej konferencji.

Dajmy chłopakowi szansę, na treningach prezentuje się rewelacyjnie. Niech to się przełoży nie na jedno, ale na kilka meczów. Ja go cały czas przekonuję, ze jest wartościowym zawodnikiem. Ma dobre uderzenie, dynamikę i wydolność, jednak Petar te swoje umiejętności na razie gdzieś przed nami chowa i nie chce ich pokazać. A jak pokazuje to na treningach, a nie w meczach” - mówił 54-latek o Chorwacie, Petarze Brleku.

„To, co powiedziałem o Petarze, dotyczy również Tomka. W spotkaniach nie zawodzi, ale od tak doświadczonego zawodnika wymagałbym trochę więcej niż od Petara. Potrafi przyjąć, rozegrać, strzelić z dystansu i chciałbym, żeby to wykorzystywał. Nie tylko, aby był przerywaczem, ale kimś, kto kontruje i bierze udział w akcjach ofensywnych naszego zespołu” - dodał wiślacki szkoleniowiec.

Wszystko wskazuje na to, że spotkanie w Lubinie będzie stało na naprawdę wysokim poziomie. Obie drużyny preferują raczej otwarty styl gry, dużo ofensywnych akcji i ładny dla oka futbol, co może zaowocować sporymi emocjami i po prostu ciekawym meczem. Chociaż tak naprawdę, może ono wyglądać zupełnie byle jak, jeżeli tylko rozstrzygnie się na korzyść Wisły... A zatem: marsz, do boju, Wisełko!

Back to Top