Strefa Wisły

Celujemy w ósemkę!

Mało kto wierzył w taki obrót spraw. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, Biała Gwiazda jutro powalczy o awans do pierwszej ósemki. Do królewskiego Krakowa przyjeżdża równie dobrze sprawująca się ekipa Zagłębia Lubin. Czy Wiślacy sprostają zadaniu?

W ogólnopolskich mediach do niedawna byliśmy chłopcami do bicia, którzy słabe wyniki łączą z równie słabym składem prawniczym. Czas zweryfikował pewne głosy a powoli rozpędzająca się karawana nie zważając na głosy innych, powoli nabiera animuszu jakiego wszyscy sobie życzymy. Wiślacy bardzo szybko z drużyny grającą o utrzymanie, stała się cytując pewną zamieszczona w internecie, ale trafną opinie, bandą wikingów, którzy wychodząc z letargu, pustoszą kolejnie wioski. Ten nieco patetyczny, jak na charakter naszej strony wstęp, idealnie obrazuje to, co prawdopodobnie czuje teraz każdy Wiślak. Zwycięstwo w meczu z Zagłębiem może odmienić wszystko i Biała Gwiazda znajdzie się na początku tej właściwej dla naszej drużyny ścieżki, czyli w grupie mistrzowskiej. Ten zawirowany sezon może skończyć się dla nas pomyślnie. Już jutro Wiślacy zagrają mecz o przysłowiowe sześć punktów, który sprawdzi charakter nie tylko ich, ale także nas fanów. Jak słusznie zauważają eksperci NC+ Żelisław Żyżyński i Kamil Kosowski – każda osoba, która uważa się za kibica Białej Gwiazdy powinna udać się na stadion!

Oczywiście ostatnie wyniki pozwalają nam patrzeć w przyszłość z nutką optymizmu. Wiślacy są w gazie, łącząc skuteczność z finezją. Wyniki jak i sama gra utwierdzają nas w tym przekonaniu. Odkąd drużynę prowadzi trener Dariusz Wdowczyk, odmieniona Wisła stała się ekipą , która ponownie może budzić respekt. Trzy spotkania – dwanaście bramek. Dobra gra w ofensywie, choć momentami gorsza z tyłu. Chwile nonszalancji, błędy indywidualne zadecydowały, że w meczu z Ruchem, mimo tych lepszych fragmentów spotkania, Biała Gwiazda zbyt często, praktycznie na własne życzenie stwarzała Ruchowi wolne pola do kontr, na które podopieczni Waldemara Forlanika, tego dnia byli szczególnie nastawieni. Na ten element zwrócił uwagę na pomeczowej konferencji Dariusz Wdowczyk i zapowiedział, że na pewno będzie pracował nad tym aspektem z drużyną. O wiele spokojniejsi możemy być o siłę rażenia krakowian. Formacja ofensywna gra coraz lepiej i efektowniej. Gdyby jeszcze Paweł Brożek i Zdenek Ondraszek poprawili swoje celowniki, to mecz z Ruchem, mógłby się zakończyć o wiele większą różnicą bramkową. Patryk Małecki i Rafał Wolski zaczynają pokazywać cały wachlarz swoich umiejętności. Obydwaj przybyli do Wisły, jako poniekąd spora niewiadoma, lecz teraz widzimy, że nie były to złe decyzje. Wolski bierze udział praktycznie w każdej akcji. Zalicza asysty, asysty drugiego stopnia, strzela bramki, niekiedy czaruje efektowymi jak na nasze warunki sztuczkami (choć nie zawsze to mu się udaje, tak jak byśmy sobie życzyli). Małecki za to świetnie spełnia się jako skrzydłowy, którego Wiśle ostatnio bardzo brakowało. Jest aktywny, coraz lepiej wygląda jego współpraca z Maciejem Sadlokiem. Podejmuje świetne boiskowe decyzje, trafnie wybierając kiedy ciągnąc flanką, wchodzić w pojedynki z defensorami rywali, a kiedy złamać akcje do środka i spróbować oddać strzał (co ostatnio poskutkowało niefortunną interwencją bramkarza i golem Wolskiego). Równie dobrze wygląda Boban Jovic, który cały czas aspiruje do bycia najlepszym bocznym defensorem ligi. Nie można jednak zapomnieć, że Wisła traci też sporo bramek. W ostatnich trzech meczach, było ich sześć. Wiadomo, że wpływ na to może mieć bardzo ofensywna postawa graczy Białej Gwiazdy, lecz w spotkaniu z drużyną , która podobnie jak Wisła jest w gazie, może się to skończyć gorzej niż w poprzednich spotkaniach. Dla równowagi należy wspomnieć także o Michale Miśkiewiczu. Golkiper Białej Gwiazdy notuje występy z tej wyższej półki. Nasuwa się pytania czy „cwana” Legia aby na pewno sięgnęła po odpowiedniego bramkarza. Radosław Cierzniak nadal dzielnie zbiera szlify w rezerwach stołecznej drużynie, godnie rozwijając swój poziom sportowy w trzeciej lidze. Dobra zmiana… Miśkiewicz w starciu z Ruchem obronił rzut karny. Efektowana interwencja powinna podnieść pewność siebie naszego bramkarza, który już kiedyś udowodnił, że potrafi bronić. Gdyby jeszcze tylko lepiej czuł się na przedpolu, to być może bramek padałoby mniej.

Zagłębie Lubin i Wisłę łączy jeden bardzo znaczący fakt. Wypożyczeni zawodnicy są flarami obu drużyn. Filip Starzyński jest odpowiednikiem Wolskiego w Wiśle Kraków. Obaj zawodnicy maja także podobny  wynik w klasyfikacji kanadyjskiej (3 bramki, 5 asyst znajduje się na koncie Wolskiego; Starzyński ma o jedną asystę mniej), lecz Wolskiego wystarczyło do tego sześć spotkań. Starzyński potrzebował ośmiu. Nie zmienia to faktu, że jest to najgroźniejszy gracz naszych sobotnich oponentów. Dobre występy w lidze, ładne trafienie w meczu reprezentacji na pewno są dla niego budujące. Cechuje go duża inteligencja boiska, umiejętność dokładnych i celnych podań. Ponadto bardzo dobrze boje stałe fragmenty gry. Oprócz niego bardzo dobrze prezentuje się również Łukasz Janoszka. Ci dwaj zawodnicy to motory napędowe ekipy Zagłębia z ostatnich spotkań. Nasi sobotni oponenci nie przegrali od sześciu spotkań, zaliczając 5 zwycięstw (4:1 z Piastem, 2:0 z Górnikiem Ł., 2:0 ze Śląskiem, 1:0 z Lechią i 2:1 z drużyną z drugiej strony Błoń) i jednokrotnie remisując (1:1 z Pogonią). Zagłębie jest skuteczne, momentami gra przyjemnie dla oka. Beniaminek ociera się o uprzywilejowane miejsca, które mogą zapewnić im miejsce w europejskich pucharach. Czas mówiąc kolokwialnie sprowadzić drużynę Miedziowych na ziemię, a nikt nie ma więcej atutów aby tego dokonać niż Wisła Kraków. Wydaje się, że możemy liczyć na starcie dwóch drużyn, które grają otwarty futbol. Obie mają cos do udowodnienia i żadna prawdopodobnie nie spróbuje naśladować Ruchu z ostatniego spotkania.

Ostatni czas to swoisty sprawdzian charakteru piłkarzy jak i nas – kibiców Białej Gwiazdy. Sinusoida formy, wzloty, upadki, zawirowania związane z pewnymi piłkarzami, częste zmiany trenerów, wiele transferów. Wszystko wydawało się chaotyczne, jednak w ostatecznym rozrachunku, przyniosło upragnione efekty. Wisła wyszła z marazmu, znowu zaczęła czarować swoją grą. Można zastanawiać się czy nie za wcześnie na takie opinie. W końcu dobra passa Wiślaków trwa dopiero od trzech spotkań. Jednak teraz, ciężko o inny tok myślenia. Efektownie grająca Wisła może pokonać każdego, a ósme miejsce jest w zasięgu drużyny Dariusza Wdowczyka. Musimy mieć tylko nadzieję, że do jutra nic się nie zmieni. Słońce powoli wychodzi zza chmur, więc każdy Wiślak powinien stawić się na R22. Stać nas na zdecydowanie więcej niż 20 tysięcy osób wspierających Białą Gwiazdę i ósme miejsce w tabeli! 

Dariusz Wdowczyk przed meczem: - Na tym etapie rozgrywek mecz z Zagłębiem urasta do spotkania sezonu. To, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne i abstrakcyjne, teraz faktycznie ma miejsce. Wszystko jest w naszych głowach i nogach. Gramy na własnym stadionie, przed własną wspaniałą publicznością. Nie wyobrażamy sobie innego scenariusza niż zwycięstwo, do tego będziemy dążyli. Mogę zagwarantować, że do ostatniego gwizdka sędziego będziemy walczyli o trzy punkty. Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych, wszyscy są gotowi do gry.

Źródło wypowiedzi: wislakrakow.pl

PA

Back to Top