Pod Lupą: Kamil Kuczak
Nikt chyba nie wyobrażał sobie sytuacji, w której Wisła jest w stanie przegrać 5 spotkań pod rząd.. Rzeczywistość brutalnie sprowadza nas na ziemię. Z Wisłą jednak się jest niezależnie od wyników. Warto abyśmy wszyscy o tym pamiętali. W meczu z Pogonią ciężko szukać pozytywów. W dzisiejszym Pod Lupą przyjrzymy się Kamilowi Kuczakowi.

Kamil Kuczak większości kibiców Wisły kojarzy się z efektownym zwycięstwem juniorów, nad naszym lokalnym rywalem. Kuczak obok Tomasza Zająca, był najbardziej wyróżniającym się piłkarzem na boisku. Swoją dobrą dyspozycje potwierdził bramkami i asystami. Zaliczał również całkiem dobre występy w drużynie rezerw „Białej Gwiazdy”. Do czasu meczu z Pogonią, nie dostał jednak poważnej szansy w "jedynce". Przypadek Wisły dobitnie pokazał słuszność stwierdzenia, że biednemu wiatr zawsze wieje w oczy. Trenerzy musieli zmierzyć się z falą kontuzji. Przez spore braki kadrowe, Kuczak załapał się do wyjściowej „jedenastki” i na boisku spędził cały mecz. Tak jak wspomniałem we wstępie, ciężko po tym meczu powiedzieć coś dobrego na temat poszczególnych graczy Wisły. Podobnie jest w przypadku Kuczaka. Na pewno nie można odmówić mu jednego, co może nie jest najbardziej istotne dla wynik, ale po słabych meczach zdarza się działać choć trochę kojąco na serca kibiców. Ambicji. Walczył, próbował oddawać strzały, dośrodkowywać, ale z drugiej strony zaliczył również kilka strat. 60% jego podań odnajdywało adresata, lecz żadne nie przyniosło wymiernej korzyści.
Kuczak oddał cztery strzały na bramkę. Jedno było zablokowane przed defensorów Pogoni, inne przez Burligę. Najgroźniejsze z nich wybronił Jakub Słowik. Piłka została uderzona poprawnie, lecz w sam środek bramki. Na plus trzeba zaliczyć reakcje po straconej bramce. Kuczak ruszył pewnie flanką, wrzucił piłkę w pole karne. Problemem był tylko brak partnerów, którzy mogliby zamknąć akcję. Przykład Bartosza pokazał, że warto dawać szanse młodym. Kuczak ambitnie walczył i na pewno to poprawia nieco jego ocenę. Nam pozostaje mieć nadzieję, że forma jego, jak i całego zespołu jeszcze eksploduje.
Głowacki po meczu: – Cały rok jest trudny, ale rzeczywiście ta runda jest fatalna, zwłaszcza końcówka, a ostatnie pięć meczów to dla nas za dużo. Widać po dzisiejszym składzie, że dał się on nam mocno we znaki i w sumie mimo wszystko, mimo że jesteśmy tak nisko i przegraliśmy tyle meczów, cieszymy się, że to już koniec. Myślę, że trzeba słowa uznania skierować w stronę chłopców, którzy mimo iż nie grali, nie dostawali szans, dawali z siebie tyle, ile mogli i nie poddawali się.
Źródło: wisla.krakow.pl/EkstraStats/własne