Strefa Wisły

Wisła zapadła w sen zimowy…

Po serii porażek, nieliczni kibice, którzy zjawili się w dzisiejszy wieczór na R22 liczyli ze rok kalendarzowy zamkniemy z wygraną. Wygraną, która dałaby nam spokój w przerwie, na którą wszyscy już długo wyczekiwali. Dramatyczna sytuacja kadrowa ale i szansa młodych na pokazanie się. Czy sprostali? Na pewno nie…  Winy na nich na pewno nie można zwalać, ale w tym meczu zobaczyliśmy dlaczego trenerzy boją się stawiać na wiślacką młodzież.  

Jest na pewno jednak jeden wygrany ostatnich klęsk. Mowa oczywiście o Bartoszu, który pokazał ze można na niego liczyć.

O spotkaniu nie będziemy się rozpisywać, bo nawet nie ma o czym. Zobaczyliśmy najgorszy mecz w wykonaniu Wiślaków od niepamiętnych lat ( nie wliczamy spotkania z Lechem, w którym przez większość czasu graliśmy w 10 ). Jedyna bramka spotkania padła w 41 minucie, kiedy to piłkę do bramki wcisnął Rafał Murawski. Dodajmy ze bramka padła z minimalnego spalonego. Użalać się nad sędziami nie można bo to co dzisiaj pokazali kopacze w czerwonych koszulkach wołało o pomstwę do nieba. Totalna amatorka i żal ze doczekaliśmy takich czasów.  Jeśli miałbym wybierać to zawodników wartych tego klubu jest czterech. Liczymy ze przyszły rok przyniesie nam o wiele więcej radości i mamy nadzieję ( wierzymy ! ), że włodarze klubu zrobią wszystko aby Biała Gwiazda znów błyszczała i wróciła na swoje miejsce. Nie da się ukryć, ze zespól ten potrzebuje wzmocnień, mimo problemów finansowych wierzymy, że uda się uzupełnić wystarczająco kadrę przed wiosną, bo nie da się ukrywać, że tylko awans do europejskich pucharów może zwiastować lepsze czasy.

Przed nami ciekawe dni, miejmy nadzieje ze pozytywne. W najbliższych dniach okaże się kto zostanie nowym trenerem naszego kochanego klubu, a może i kto zostanie nowym właścicielem. Przy Reymonta pewne jest jedno, nie będzie to normalana i spokojna przerwa zimowa. Cała Wisła musi już teraz obudzić się z zimowego snu i walczyć o odzyskanie wiary, wiary w sukces, który ostatnim czasy zanikł.

Co chwile powtarzam ze wierzymy, wierzymy i wierzymy…  co nam innego pozostało ? Wiara umiera ostatnia, a miłość do klubu nigdy.

Back to Top