Szybko zareagować
Na Reymonta nie zdążył jeszcze opaść proch po Świętej Wojnie, a echa tamtego spotkania odbijają się do dzisiaj bardzo wyraźnie. Terminarz jest jednak bezwzględny. Już w środę Wisła rozegra kolejną potyczkę, a jej rywalem będzie poznański Lech. 
Po przegranych Derbach w ekipie Wisły zawrzało. Pierwszą ofiarą okazał się dotychczasowy szkoleniowiec krakowian, Kazimierz Moskal. Niewykluczone są także kolejne roszady w zespole. Media prześcigają się już w typowaniu potencjalnych nowych trenerów dostępnych na rynku. Trzeba jednak pamiętać, że najbliższe dwa tygodnie będą niezwykle intensywne, bo w ciągu 16 dni Wiślacy rozegrają aż cztery ekstraklasowe spotkania. I to właśnie teraz jeszcze bardziej niż zwykle potrzebują oni stabilizacji i intensywnej pracy. Na razie jedno jest pewne - w pojedynku z „Kolejorzem” drużynę poprowadzi Marcin Broniszewski.
{module Ad sense tekst}
Lech po bardzo mizernym początku sezonu znów nabiera wiatru w żagle. Niewątpliwym impulsem do działania było przyjście do klubu doświadczonego menedżera, Jana Urbana. Wystarczy powiedzieć, że w ostatnich pięciu ligowych meczach tylko jednokrotnie zgubili oni punkty, remisując we Wrocławiu ze Śląskiem 1:1. Jak do tej pory Poznaniakom w 17 meczach udało się zgromadzić 19 punktów, pięciokrotnie zwyciężając i czterokrotnie remisując, co daje im 11. lokatę w tabeli Ekstraklasy. Lechici ponownie zaczęli grać widowiskowo i skutecznie. Trener Urban stosuje bardzo dużą rotację w składzie, dlatego jego podopieczni dysponują stale świeżym zasobem sił, w przeciwieństwie do mocno eksploatowanych tych samych piłkarzy Wisły. Pocieszający jest fakt, że przed własną publicznością Lech spisuje się na razie bardzo przeciętnie. W ośmiu takich spotkaniach ugrali oni 9 punktów, co może okazać się szansą dla Wiślaków, którzy jak na razie z delegacji przywieźli większość swoich ligowych punktów. Sytuacja Białej Gwiazdy w tabeli wciąż nie jest tragiczna, ale mając w pamięci przebieg meczów z tego sezonu z Jej udziałem, powinna być ona znacznie lepsza. Po 17 kolejkach Wisła zdobyła 23 punkty, co plasuje ją na 7. miejscu ze stratą 17 punktów do lidera z Gliwic, ale już tylko 7 do drugiej Legii.
„Cieszę się, że jest taki mecz i to tak szybko. Nie ma czasu rozmyślać, profesjonalny sportowiec powinien się po takim ciosie podnosić. Wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić”- powiedział po Derbach Radosław Cierzniak. Gorąco wierzymy, że nasi kopacze rzeczywiście okażą się profesjonalnymi sportowcami i będą gryźć trawę, by zwycięstwem w Poznaniu choć odrobinę zakryć niezmazywalną plamę na honorze po ostatnim meczu.
Autor: MB