Nudy... Kolejny remis przy Reymonta!
Wiślacy przystępując do dzisiejszego spotkania mieli zatrzeć plamę, którą niewątpliwie były ostatnie występy Białej Gwiazdy na własnym stadionie. Wszyscy liczyli, że wreszcie pójdziemy za ciosem i po wygranej na wyjeździe uda nam się również pokonać przeciwnika na boisku przy R22. Nic bardziej mylnego…

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli podopieczni Kazimierza Moskala, atakując, przeważając, spychając przeciwnika do głębokiej defensywy. Wydawać się być mogło, ze zawodnicy z Białą Gwiazdą na piersi są dziś w bardzo dobrej dyspozycji jednak jest pewne ale…
Gra Wiślaków wyglądała bardzo efektowanie, jednak zabrakło tutaj efektywności. Co z tego, że mamy bardzo wysoki procent posiadania piłki na połowie rywali, skoro jednak gra toczy się głównie w szerz boiska. Wiślacy wykonywali bardzo dobrze swoje obowiązki, jednak gdy piłka dochodziła do pola karnego rywali czegoś brakowało. Brakowało tej iskierki, przyspieszenia w akcjach ofensywnych piłkarzy Wisły i kolejny raz wydaje się, że jeśli Paweł Brożek nie ma swojego dnia to jesteśmy skazani na remis. W pierwszej połowie akcji godnych zanotowania mieliśmy aż dwie. Najpierw w 22 minucie po dograniu w pole karne głową Pawła Brożka, okazje miał Rafał Boguski, ale niestety piłka po jego strzale poszybowała wysoko nad bramką. Bramkową okazję w 28 minucie zaprzepaścił Donald Guerrier, który znalazł się w sam na dużej przestrzeni z lewej strony pola karnego, ale jego podanie do wbiegającego do pustej bramki Pawła Brożka, w ostatniej chwili wybił Cichocki.
Goście nie zagrażali niczym, w ataku biegał samotny Stępiński, który jak już miał piłkę przy nodze, natychmiast tracił ją na rzecz Arka Głowackiego, który rozgrywał kapitalne zawody będąc niczym skała nie do przejścia dla napastników podopiecznych Fornalika. Przed przerwą boisko musiał jeszcze opuścić Denis Popovic, który nabawił się kontuzji mięśniowej.
W drugiej połowie spotkania nic się nie zmieniło. Wiślacy atakowali, walczyli, szybko przerywali akcję rywali, jednak nic z tego nie wynikało. Jeśli nic nie chciało wpaść z akcji, wypadałoby dać szansę sprawdzenia bramkarza rywali z dystansu. Na taki manewr w 59 minucie zdecydował się Krzysztof Mączyński, a jego piękny strzał zmierzający pod poprzeczkę z trudem na rzut rożny wbił Putnocky.
1:0 dla Białej Gwiazdy powinno być 2 minuty później. Paweł Brożek z głębi pola zagrywa do wolnego Boguskiego w polu karnym, a ten najpierw zgasił pikę klatką piersiową, a następnie jego strzał po długim słupku okazał się minimalnie niecelny…
To była najlepsza okazja Wiślaków w tym spotkaniu. Goście również próbowali, ale za każdym razem, dobrze w destrukcji odnajdywali się stoperzy Białej Gwiazdy. Za każdym razem aktywny był Stępiński i o ile w 51 minucie po groźniej kontrze nie zdołał uderzyć na bramkę Cierzniaka, o tyle w 79 minucie, świetnie opanował piłkę w polu karnym, a z jego strzałem z trudem poradził sobie nasz bramkarz.
Kolejne spotkanie, w którym Wiślacy zasługiwali na 3 punkty, a tracimy niestety dwa. Miejmy nadzieje, że jednak w końcu przyjdzie taki okres, kiedy remisy będziemy zamienić na seryjne zwycięstwa. Wisła tego wymaga !
Wisła Kraków 0:0 Ruch Chorzów
Wisła Kraków : Radosław Cierzniak - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Maciej Sadlok, Łukasz Burliga - Krzysztof Mączyński (90’ Tomasz Cywka), Denis Popović (40’ Alan Uryga) - Rafał Boguski, Maciej Jankowski, Wilde-Donald Guerrier (78’ Wilde-Donald Guerrier) - Paweł Brożek
Ruch Chorzów : Putnocky – Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Mazek(90' Podgórski), Surma, Iwański. Lipski, Zieńczuk, Stępiński
Żółte kartki : Burliga – Grodzicki, Szyndrowski