Tylko remis w meczu przyjaźni
Po burzy słońce wychodzi zza chmur… tak można określić warunki pogodowe, podczas dzisiejszego meczu. O ile jeszcze kilka godzin przed meczem wszyscy zastanawiali się czy mecz przyjaźni dojdzie do skutku, o tyle równo z pierwszym gwizdkiem sędziego warunki do gry były bardzo dobre.
Pierwsze minuty należały do naszych gości, to oni lepiej operowali piłką, a Wiślacy zamknięci na własnej połowie, chcąc nie chcąc, nastawiali się na kontry. Bardziej konkretni byli jednak piłkarze Białej Gwiazdy. Nasza pierwsza akcja w tym spotkaniu zakończyła się od razu bramką Donalda Guerriera, który zdobył niemal identyczne trafienie jak kilka dni temu w Warszawie. Od tego momentu to podopieczni trenera Moskala zaczeli dyktować tempo. W środku pola dzielili i rządzili Mączyński z Urygą, a po dobrze wykonanym pressingu, futbolówkę szczęściem dostał w pole karne Maciej Jankowski, który strzałem po długim słupku pokonał Marko Marica, podwyższając nasze proowadzenie w 11 minucie.
Lechia Gdańsk nie grała źle, widać było tkwiący w niej spory potencjał, a po jednej koronkowej akcji w 18 minucie zdobyli bramkę kontaktową. Ładne podanie od Sebastiana Mili w pole karne dostał Jakub Wawrzyniak, który dograł idealną piłkę na główkę Łukasika, któremu nie pozostało nic innego jak pokonać bezradnego Radosława Cierzniaka.
Mogło się wydawać ze mecz rozkręcił nam się na dobre, jednak kolejne minuty były zdecydowanie gorsze od emocjonującego początku. Walka toczyła się głównie w środku pola, Wiślacy mogli i powinni kilkakrotnie przynajmniej zmusić do wykazania się bramkarzowi Lechii Gdańska, ale za każdym razem brakowało ostatniego podania.
Druga połowa podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od ataków naszych przyjaciół i już w 51. minucie dopięli swego. Bramkę wyrównującą zdobył Lukas Haraslin, strzałem po ziemi po nieszablonowym rozegraniu rzutu rożnego. Odpowiedź Wiślaków była jednak błyskawiczna. Już 7. minut później wyszliśmy w tym spotkaniu po raz trzeci na prowadzenie. Piłkę w polę karne wycofał Donald Guerrier, a bramkę pewnym strzałem z 7. metrów zdobył Maciej Jankowski. Warto dodać, że w tym meczu mieliśmy tylko jedno skrzydło, bowiem biegający po przeciwnej stronie Boguski był bezproduktywny.
W 61. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Borysiuk, jednak jego uderzenie minimalnie minęło słupek Radka Cierzniaka. Lechia Gdańsk była blisko wyjścia na prowadzenie trzynaście minut później, kiedy to najpierw z wybiciem piłki po dośrodkowaniu kłopoty miał Radosław Cierzniak, choć spadającą piłkę wybił na rzut rożny. Sędzia dopatrzył się tutaj jednak faulu na naszym bramkarzu.
W 84. minucie Cywka zagrał do Guerriera, ten uderzył mocno ale bez problemów poradził sobie z obroną bramkarz Lechii Gdańsk. Próbował jeszcze Jankowski z przewrotki ale mocno niecelnie.. Kilka chwil przed zakończeniem meczu stało się to co się miało stać.. Kolejny stały fragment gry i kolejne wielkie zagrożenie ze strony podopiecznych trenera Brzęczka.. Tym razem strzał Maloci znalazł miejsce w bramce i mieliśmy remis. Wiślacy próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale znakomitej okazji nie wykorzystał Guerrier chybiąc w sytuacji sam na sam.