Punkt jedzie do Krakowa
Nemanja Nikolić to fenomen w naszym kraju. Pięć bramek w 3. spotkaniach można spokojnie nazwać "Wejściem Smoka". W niedzielne popołudnie jego zadanie miało być jednak znacznie trudniejsze. 
Rękawicę rzucała mu bowiem jedna z najlepszych i najtwardszych par stoperów w kraju. To spotkanie miało być dla Serba prawdziwym sprawdzianem umiejętności. Mimo, że większość sympatyków Ekstraklasy skłaniała się ku teorii, że to gospodarze będą zespołem lepszym, to Głowacki i Guzmics przystąpili do tego spotkania z wyraźnym celem: zatrzymać Nikolicia.
Mimo tego, że za faworyta uważana była Legia, to od samego początku stwarzała sobie sytuacje bramkowe. Od początku goście z Krakowa podeszli do tego spotkania bez kompleksów. Widać było, że przyjechali do obecnej stolicy z wyraźnym celem. Brakowało tylko trochę dokładności w strzałach Głowackiego po rzutach rożnych i siły przy strzale Crivellaro z dystansu. Z drugiej strony widzieliśmy próby wykorzystania najgroźniejszego napastnika warszawiaków. Na szczęście koncentracji nie tracił Guzmics. Zdecydowanie pierwsze 20 minut napawało optymizmem. Wisła była agresywna, zdeterminowana i walcząca. To mogło się podobać i dawać nadzieję na dobry wynik na Łazienkowskiej. Doskonale funkcjonowała pułapka ofsajdowa Białej Gwiazdy. Dzięki temu udało się niwelować zagrożenie tworzone przez prostopadłe podania gospodarzy. W 32 minucie bardzo dobrą sytuację wypracował sobie Crivellaro, jednak jego strzał minął długi słupek bramki Kuciaka. Wisła nakręcała się coraz bardziej. "Krakowska gra" w wykonaniu Białej Gwiazdy zdecydowanie mogła się podobać. Szkoda tylko, że instynkt snajpera u Brożka zanikł już zupełnie. Przynajmniej takie wnioski można było mieć po pierwszej połowie. Oczywiście Paweł ma ogromny wpływ na grę Wisły, jednak to już nie jest ten zawodnik, który zdobywał kilka lat temu koronę króla strzelców. I wszystko było pięknie, wszystko było optymistycznie, do 44 minuty. Z dobrych 30 metrów uderzył Furman, piłka odbiła się jeszcze od Głowackiego i wpadła do bramki obok bezradnego Cierzniaka. Po pierwszej połowie ze wskazaniem na Wisłę, na przerwę piłkarze zeszli przy niesamowicie szczęśliwym prowadzeniu warszawiaków.
Druga połowa rozpoczęła się od fantastycznej akcji gospodarzy, którą koncertowo zepsuł Kucharczyk. Inna sprawa, że prawdopodobnie wcześniej spalił Nikolić, jednak arbiter boczny akurat patrzył w inną stronę. W 57 minucie szczęście uśmiechnęło się też do Wiślaków. Z powołaniem minął się Rzeźniczak. Zamiast grać głową, postanowił wypiąstkować piłkę z pola karnego. Szkoda tylko, że jedenastkę wykonywaną przez Boguskiego obronił Kuciak. Chwilę później znowu spalił Nikolić, sędzia znowu nie widział i Wisłę uratował Cierzniak. <prywatne zdanie>Sędzia jakiś dziwny dzisiaj</prywatne zdanie>. Na szczęście mamy w drużynie człowieka od "Czarnej roboty". Guerrier przeskoczył Brozia i trafił do bramki w 64 minucie. Niewykorzystane sytuacje Legii zemściły się. Zamiast wysokiego prowadzenia, znów mieliśmy mecz! W 75 minucie znów spalił Nikolić, znów sędzia nie widział, na szczęście w bramce był latający Cierzniak, który znów naprawił błąd arbitra. Mimo, że spotkanie rozgrywane było w niesprzyjających warunkach, to nawet w ostatnich minutach ani jedni ani drudzy nie odpuszczali i walczyli. Wiślacy starali się przede wszystkim nie stracić punktu, który mieli. Cofnęli się i mimo walki widać było, że boją się odsłonić. I mimo, że sędzia chciał dać gospodarzom strzelić bramke przedłużając grę poza czas doliczony, to Wisła wybroniła się i dowiozła remis do końca.
Największym plusem meczu został wybrany Radosław Cierzniak, który uratował parę razy Białą Gwiazdę. Z przebiegu pierwszej połowy Wisła była lepsza. Po przerwie gra się wyrównała i nie można powiedzieć, że jest to wynik niesprawiedliwy. Zarówno jedna jak i drużyna miała sytuacje, by ten mecz wygrać. Dużo szczęścia przy bramce Legii i niewykorzystany karny Boguskiego pozostawiają lekki niedosyt, jednak ten punkt trzeba szanować.
Legia Warszawa 1-1 Wisła Kraków
44' Furman
64' Guerrier
Legia: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski - Furman, Makowski, Guilherme, Duda(86' Prijović), Kucharczyk, - Nikolić
Wisła: Cierzniak - Burliga, Guzmics, Głowacki, Jović - Uryga, Mączyński, Guerrier, Crivellaro(66' Jankowski), Boguski(93' Cywka) - Brożek(70' Popović)