Tylko remis na inaugurację
W końcu! Po miesiącu przerwy wróciliśmy! W to słoneczne, oczekiwane przez wszystkich fanów Białej Gwiazdy piątkowe popołudnie na R22 przybył Górnik Zabrze. 
Spotkanie dwóch ukaranych ujemnymi punktami drużyn miało zainaugurować rozgrywki Ekstraklasy w sezonie 2015/16. Wisła, reklamując to wydarzenie jako „nowe otwarcie” przystąpiła do tego spotkania w zupełnie odmienionym składzie. W pierwszej jedenastce pojawili się między innymi Mączyński, Cywka czy Popović.
Zaczęli, i to jak! Burliga prawym skrzydłem, do Cywki, ten dośrodkował do Crivellaro, jednak strzał tego ostatniego z woleja minimalnie niecelny. To pokazało, że w tej drużynie jest potencjał, że im też brakowało tej jedynej w swoim rodzaju, fantastycznej atmosfery, jaką cechuje się stadion przy ul. Reymonta. 5 minut później prostopadłą piłkę dostał Brożek, jednak to starcie ze snajperem Wisły wygrał Przyrowski. Górnikowi należy oddać, że nie pozostawali dłużni i raz po raz przeprowadzali niebezpieczne akcje prawym skrzydłem. Zwykle jednak kończyły się one wybiciem dośrodkowania przez jednego z obrońców Białej Gwiazdy. Doszło nawet do tego, że w 19 minucie jeden z Górników mógł strzelić bramkę, jednak na szczęście po przerwie letniej brakowało mu czucia i piłka przeszła obok słupka bramki Cierzniaka. Niestety obie strony były w ciągu pierwszych 20 minut wybitnie nieskuteczne. Dość powiedzieć, że najgroźniejszy strzał na bramkę Cierzniaka (jedyny, przy którym ten musiał się wykazać) oddał głową Burliga. Chwilę później piłkę na własnej połowie w pojedynku z Cywką stracił Jeż, dopadł do niej Crivellaro i strzałem z 35 metrów pokonał źle ustawionego bramkarza gości. Lepiej z kibicami przy R22 przywitać się nie mógł. I rozhasał się nam ten Brazylijczyk. Teraz to on raz po raz atakował lewym skrzydłem. Szkoda tylko, że brakowało jeszcze celności w dośrodkowaniach. Szkoda też, że w 35 minucie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła do odegranej piłki dopadł Gergel i bez problemu umieścił ją w siatce. Był to pierwszy celny strzał gości w tym spotkaniu. To dodało gościom animuszu i w końcówce pierwszej połowy to oni byli stroną dominującą. Znów uderzał Gergel, tym razem jednak pewnie interweniował Cierzniak. Do końca pierwszej połowy mimo przewagi gości wynik nie uległ zmianie.
W 54 minucie znów bramkę mógł strzelić Crivellaro. Po wybiciu typu „Przyroś” (pod nogi Sadloka) dostał piłkę w polu karnym, jednak jego strzał minął bramkę gości w bezpiecznej odległości. Groźnie zrobiło się 4 minuty później pod bramką Cierzniaka. Strzał głową jednego z graczy Górnika był jednak niecelny. Trzeba przyznać, że senne widowisko zrobiło się w drugiej połowie. Dużo było niecelności, walki ale mniej celnych podań czy efektownych klepek. Zagotowało się dopiero w 68 minucie, kiedy po krótkim rozegraniu rzutu rożnego i dośrodkowaniu i strzale głową piłka zamiast trafić do praktycznie pustej bramki Cierzniaka, trafiła w słupek. Wisła grała w tej połowie słabo. Mało widoczny był Mączyński, anemiczny Jović i praktycznie wyłączony z gry Brożek nie pomagali swojej drużynie. W 71 minucie znów po dośrodkowaniu z lewego skrzydła strzelali Górnicy. Na szczęście Cierzniak był na posterunku. Górnik miał to, czego brakowało gospodarzom. Pomysł na grę ofensywna. Od momentu bramki Rafaela Crivellaro coś się w Wiśle zacięło. Brakowało pomysłu na akcje ofensywne, zaangażowania. To było za mało na pewnie broniącego Górnika. W 91 minucie w polu karnym (moim zdaniem) faulowany był Cywka. Sędzia nie podyktował jednak rzutu karnego. I to był ostatni akord pierwszego spotkania w sezonie. Po słabej grze tylko remisujemy z Górnikiem Zabrze. To nie nastraja optymistycznie przed przyszłotygodniowymi derbami.
Wisła Kraków 1–1 Górnik Zabrze
Crivellaro 25 – Gergel 35
Wisła Kraków: Cierzniak – Burliga(75’ Boguski), Głowacki, Guzmics, Sadlok - Mączyński - Jović, Popović, Cywka, Crviellaro(63’ Jankowski) - Brożek
Górnik Zabrze: Przyrowski - Słodowy, Danch, Kopacz, Magiera - Sobolewski, Grendel – Madej(77’ Kurzawa), Jeż, Kosznik(79’ Cupriak) – Gergel